Myśląc o swoich notkach doszedłem do wniosku, że jakoś mało jest w nich Boga. Nie odwołuję się do Niego, nie piszę „Chrystus jest zbawicielem” (choć jest). Zastanowiłem się dlaczego i wyszło mi kilka wniosków. Po pierwsze – NIE jest to spowodowane tym, żebym się Boga wstydził. Na tym etapie to mnie już naprawdę nie interesuje czy mnie ludzie będą lubić, czy nie (z czego się cieszę bo chęć „akceptacji” to u mnie klasyczny problem). Kłuje kogoś Chrystus w oczy – to ani problem mój, ani Chrystusa, tylko tego kutego. Jeśli Chrystus jest Bogiem to należy się do niego poważnie ustosunkować, jeśli nie to dlaczego kuje? Tak czy inaczej – nie obchodzi mnie, że kto mówi dzisiaj „Bóg” ten jest „obciachowym typem”. Powód jest inni – mimo, że nie piszę pod publikę, piszę dla publiki. „Pod” znaczy dawać publiczności to, czego ona chce, „dla” znaczy dawać to, czego wg nas potrzebuje. Ludzie z rzadka chcą tego, czego potrzebują. Nie wiedzą do czego dążą więc skąd mają wiedzieć co im w tym dążeniu jest potrzebne? Ale nie będę teraz tego specjalnie rozwijał. W każdym razie – Boga jest mało bo jak piszę „Bóg” to ludzie widzą starszego pana, albo świat, albo cokolwiek innego. W każdym razie zupełnie co innego niż Bóg, do którego się odwołuję. Gdy natomiast opisuję związki męsko-damskie, i to jeszcze z perspektywy ewolucji to każdy jakieś doświadczenie (zwykle bezpośrednie, ale niekoniecznie) ma. Jak dobrze pójdzie do odwoływania się do Boga dojdziemy, m.in. dlatego, że chcę rozwinąć temat poruszony ostatnio przez księdza na kazaniu w mojej parafii „dobrzy ludzie ateiści, a dobrzy ludzie chrześcijanie”, „fundament”, „dom na skale, dom na piasku” itd. Howgh.
"to oni problem mój, ani Chrystusa" - chyba nie o to chodziło ;)
OdpowiedzUsuń"Kuje kogoś Chrystus w oczy " - jako żywo nie widziałem, by Jezus kuł kogoś w oczy. To byłoby niepasujące do Jego stylu... Za to wiele osób faktycznie istnienie Jezusa kłuje ;)
Co do wizji Boga - każdy ma swoją, to oczywista oczywistość. Oczywiście, trzeba dążyć do tego by obalać bożka Boga i starać się nie czcić wizerunku, który stworzyliśmy, a Jego samego :)
PS: Nie ma tu opcji by wpisać sobie po prostu nicka?
Noname
Już jest "ani" i już kłuje. A co do opcji.. to Jest "Adam pisze" więc chyba.. nie ma wiekszego problemu. Szczególnie, że jak masz maila w google to masz konto google. So far as I know.
OdpowiedzUsuńCóż, widzę, że jest "Adam pisze" ;) Which is, kinda, lame... Nickiem bym się wolał podpisywać a nie tak oficjalnie imieniem... Może jeszcze kończyć "łączę wyrazy szacunku"? ;) Nie no tak się czepiam...
OdpowiedzUsuńAaa pozdrowienia od Klubu Tautologii za zdanie: "jak masz maila w google to masz konto google" ;)
Sprawdziłem, co to jest tautologia... and U're wrong. Konto google to takie coś w czym zarządza się wszystkimi profilami, które się ma w ramach różnych produktach google. Jakbyś był tak stary jak ja to pamiętałbyś czasy, kiedy nie było czegoś takiego, kiedy miało się zupełnie oddzielne profile na gmailu, YouTube, bloggerze itd.
OdpowiedzUsuńTwoja stara is wrong, a ja mam rację. ;)
OdpowiedzUsuńFaktycznie, nie pamiętam czasów oddzielnych profilów. No cóż. :(
Ja jeszcze pracowałem na becie Gmaila. Potem Google mnie pytało czy połączyć profil youtube z profilem google... To były czasy...
OdpowiedzUsuń